Po wielu godzinach lotu nad totalną piaskownicą czyli Saharą pojawiają się zielone plamy buszu, zbocza masywu Mount Kenia, rzeczne doliny, w których nie dostrzegam wody. Z lotniska jedziemy kilkanaście kilometrów do Nairobi wpatrując się w ogromne marabuty krążące złowróżbnie nad nami
Ciąg dalszy >>
Machu Piccu w Peru. Tu zmierzają turyści z całego świata. Bogaci których na to stać, dla których jest to tylko kaprys oraz niezamożni globtroterzy, dla których często jest to podróż życia. Pierwsi po to, by potem w biznesowym towarzystwie rzucić półgębkiem „ja tam byłem”. Ja i moi towarzysze podróży należeliśmy zdecydowanie do tych drugich.
Ciąg dalszy >>
Z Cusco jedziemy kursowym autobusem do miasteczka Nasca. Za nim na pustyni znajdują się geoglify. W czasie jazdy przez okno wpada bomba, na szczęście jest to bomba wodna, balon, który rozpryskuje wodę jak to mówią Rosjanie ”pa wsiech”. To najmodniejsza zabawa młodych Peruwiańczyków, ale cóż to szkodzi, gdy za oknem 35 stopni.
Ciąg dalszy >>