Równych 200 lat mija właśnie od czasu, gdy Polacy w znacznej liczbie znaleźli się w słonecznej Hiszpanii, by tam ogniem i mieczem zaprowadzać wolność, równość i braterstwo. Notabene ich droga wiodła akurat z Wrocławia, który latem 1807 roku był miejscem koncentracji Legii Nadwiślańskiej przed wymarszem za Pireneje. Dla naszego miasta był to okres nadzwyczajnej prosperity – wiadomo, przy wojsku rośnie koniunktura w handlu i usługach, zwłaszcza „rozrywkowych”. Ale to nie wydaje się argumentem dostatecznie silnym, by automatycznie uchylać wszelkie wątpliwości, jakich nastręcza ekspediowanie naszych chłopców za góry, za lasy - w celu, jak się to dziś mówi, szerzenia idei demokracji.
Ciąg dalszy >>